2012-05-24 Rozmowa z Agnieszką Rudzińską, charakteryzatorką, stylistką i wizażystką
 
Muszę przyznać, że ciężko z tak skromnej osoby wyciągnąć informacje na temat jej umiejętności. Agnieszka na pytanie co wyróżnia ją spośród innych specjalistów z dziedziny charakteryzacji i wizażu odpowiada ‘długie blond włosy’. Mówi o sobie, że jest osobą zakręconą, spontaniczną, szaloną i wrażliwą.
 
 
 
 
  
Marta: Agnieszko czy te cechy osobowości pomagają w Twojej pracy?  
Agnieszka: Tak, pomagają. Wiadomo nie od dzisiaj, że artyści nie są normalni (śmiech). Przede wszystkim wrażliwość, pozwala odzwierciedlić moje wnętrze w tej pracy, otworzyć wyobraźnię oraz uzewnętrznić ją, tworząc coś wyjątkowego. Czuję całą sobą to co robię i przemawia przeze mnie właśnie ‘ta’ wrażliwość na piękno.
 
Marta: Skąd ten pomysł na siebie? Ludzie o artystycznej duszy, ludzie wrażliwi mogą przecież zostać pisarzami, poetami, malarzami, aktorami. Dlaczego akurat charakteryzacja?
Agnieszka: Zawsze lubiłam oglądać filmy, intrygowało mnie to, że jedną kreską można całkowicie zmienić wygląd człowieka, nadać mu charakter. Aktor, który w jednej odsłonie jest pogodnym i miłym człowiekiem, w drugiej staje się przerażającym buntownikiem. To właśnie magia charakteryzacji sprawia, że widz odbiera postać tak jak charakteryzator chciał ją wyrazić. Chęć tworzenia i przeobrażania sprawiły, że wybrałam taki sposób na siebie. 
 
Marta: W którym momencie swojego życia zdecydowałaś, że będziesz robić właśnie to a nie nic innego? Czy z perspektywy czasu uważasz, że wybór właśnie takiej profesji był wyborem trafnym?
Agnieszka: Jestem wyjątkową szczęściarą! Już w liceum wiedziałam co chcę robić w życiu, byłam przekonana i pewna swojej decyzji. Przed maturą dowiedziałam się, że zdałam egzamin do wymarzonej szkoły. Dążyłam do tego ile sił, rodzice mi zaufali i pozwolili iść tą drogą, teraz są ze mnie dumni. Ludzie często zmieniają kierunki studiów, bo okazuje się , że ‘to nie jest to’. Ja wiedziałam i z każdym kolejnym dniem w pracy utwierdzam się w przekonaniu, że miałam rację. To pasja mojego życia.
 
Marta: Agnieszko, każdy Twój projekt jest tego absolutnym dowodem. Powiedz jak wyglądały początki? Czy  ‘Studio Sztuki’ było pierwszym postawionym krokiem na drodze do realizacji marzeń?
Agnieszka: Tak, to był pierwszy krok, postawiłam na szkołę. Moim zdaniem technika, obycie się z zawodem i z profesjonalną obsługą, są podstawą wykonywania takiej pracy. Absolutnie nie chciałam być samoukiem. Często zauważam  taką własność - ktoś ma pomysł, ale technicznie nie jest w stanie mu sprostać, to widać na zdjęciach oraz w trakcie wykonywania licznych projektów przez taką osobę. Podkreślam pomysł to nie wszystko, trzeba mu również sprostać technicznie.
 
Marta: Podsumowując, nie można być profesjonalistą bez poznania podstaw, tak jak nie wybuduje się domu bez fundamentów? Agnieszko po ukończeniu charakteryzacji postanowiłaś ukończyć kolejny kierunek - wizaż?
Agnieszka: Dokładnie tak. Miałam silną potrzebę nauczenia się czegoś więcej, wybrałam się więc na drugi kierunek jakim był wizaż. Chciałam mieć podstawę w tym, na czym głównie skupiamy się w Polsce, pewnego rodzaju zaplecze. Niestety charakteryzacja, a w szczególności tematyczna i kostiumowa, jest u nas słabo rozwinięta, nie ma gdzie się wykazać i gdzie tworzyć, mam nadzieję , iż z czasem się to zmieni.
 
Marta:  Szkoła, szkołą a co po szkole? Jak wyglądały początki pracy w zawodzie?
Agnieszka: W trakcie tych studiów nawiązałam współpracę z fotografem, który robił testy dla przodujących agencji modelek, kosztowało mnie to dużo pracy i poświęcenia, ale dzięki temu zyskałam port folio ukazujące moje umiejętności. Otworzyło mi to drzwi do współpracy z innymi fotografami, agencjami  i tak się zaczęło. Na pewno nie było to proste, jest to ciężki kawałek chleba, wiele nieprzyjemności losu po drodze. Trzeba dać z siebie wszystko nie oczekując zbyt wiele, na efekt czeka się długo. Efekt ten w moim przypadku jest taki, że do tej pory nie wysłałam żadnego CV, kontakty same napływają,  a na brak pracy nie narzekam.
 
Marta: Efekt końcowy jak najbardziej pożądany, gratuluję. Zastanawia mnie jednak z czego czerpiesz inspirację? Czy nie dopadło Cię tzw. ‘wypalenie zawodowe’ ? Jak to jest możliwe, że pomysły się nie kończą a jest ich coraz więcej i więcej?
Agnieszka: Czerpie inspiracje ze wszystkiego co mnie otacza, może to zabrzmi banalnie, ale z przyrody, książek, czasopism . Jestem bardzo uduchowiona i błahy spadający liść z drzewa jesienną porą potrafi mnie wzruszyć do łez. Takie sytuacje stwarzają, że przychodzą mi do głowy pomysły z ogromną łatwością, nie zajmuje mi to ani dużo czasu ani skupienia. Wymyślenie jakiejś stylizacji czy make’up. To po prostu jest we mnie. Wypalenie zawodowe? Nigdy w życiu (śmiech).
 
Marta: A co w takim razie powiesz na temat kopiowania prac, różni ludzie i te same pomysły? Jak stworzyć coś, czego nie stworzył wcześniej nikt inny? W końcu oglądamy te same gazety, pokazy mody i spadające z drzew liście.
Agnieszka: Nie kopiuję, nienawidzę kopiowania prac. Ja w swojej pracy po prostu uzewnętrzniam siebie. Faktycznie oglądam miliony gazet i pokazów związanych z modą  - bardzo mnie to fascynuje, ale podkreślam, że czerpię wyłącznie inspirację, nie naśladuję, bo uważam, że pozbawione jest to sensu. Nie mogę zagwarantować, że nie zrobię podobnego projektu jak inna osoba, ale skoro czerpiemy inspirację, a nie kopiujemy, to projekt ten przestawiony będzie w różny sposób, ponieważ inaczej odbieramy to co widzimy.
 
Marta: Poza planem zdjęciowym gdzie można jeszcze Cię znaleźć?
Agnieszka: Moja praca wiąże się także z teatrem, telewizją, filmem. Przede wszystkim teatr, współpracuje z wieloma niszowymi teatrami, głownie teatrami tańca. Taniec od zawsze był moją pasją, kiedyś byłam tancerką i to też tkwi gdzieś głęboko w moim sercu. Uwielbiam pracować za kulisami, tworząc spektakl razem z aktorami, nadając im charakter. Coraz więcej osób zauważa charakteryzację i ją docenia, bardzo mnie to cieszy.
 
Marta: Tworzysz również kostiumy, myślałaś o własnej kolekcji?
Agnieszka: Własna kolekcja to na pewno odległe plany, ale faktycznie wprost uwielbiam tworzyć coś niepowtarzalnego i nietypowego. Na potrzeby sesji zdjęciowej bądź przedstawień teatralnych projektuję stroje, nawet na różne wyjścia mam w zwyczaju projektować kreację dla samej siebie. Myślę poważnie o tym, żeby podjąć trzeci kierunek nauki – projektowanie ubioru. Stawiam przede wszystkim na rozwój.
 
Marta: Powodzenia! Agnieszko w której z wymienionych form Twojej profesji najbardziej się spełniasz? Która z nich daje najwięcej szczęścia i satysfakcji?  
Agnieszka: Ogólnie kiedy jestem w pracy czuję się spełniona, nawet gdy jestem wykończona, to jestem również szczęśliwa. Z każdej dziedziny mojej pracy wyciągam inne korzyści i inne doświadczenie. Całe to zamieszanie, które panuje przy wykonywaniu najróżniejszych projektów jest niesamowite. Ta presja, żeby zmierzyć się z czasem, wszystko dzieje się w tak szybkim tempie. Poza czasem trzeba zmierzyć się ze sobą i sprostać postawionemu wyzwaniu.
 
Marta: Z jakimi osobami lubisz pracować, a z jakimi nie? Jak wyobrażasz sobie współpracę z ludźmi? Jakie jest Twoje podejście?
Agnieszka: Nie lubię pracować z osobami niedostępnymi, które nie chcą nawet porozmawiać, bo uważają się za lepsze od innych. W moim odczuciu na planie jesteśmy wszyscy równi, nikt nie wykona projektu tak jak powinien bez dobrze przygotowanego zespołu. Wszyscy jesteśmy od siebie uzależnieni tak jak od zaangażowania każdego z nas zależy efekt końcowy. Jeśli jedno zawiedzie reszta na tym ucierpi. To ważne, żeby ludzie w tej branży zdawali sobie z tego sprawę i doceniali pracę członków swojego zespołu. Nie lubię indywidualności na planie, odcinania i pracy tak jakby oddzielnie od reszty. Jestem zdania, iż otwartość, pozytywne nastawienie i dobry humor sprawiają, że atmosfera w pracy jest przyjemna a możliwość wspólnego tworzenia sprawia satysfakcję.
 
Marta: Zdradź nam proszę jak wygląda Twój dzień w pracy? Taki dzień jak co dzień ?
Agnieszka: Każdy inny i to właśnie w tym kocham, różnorodność, nieprzewidywalność. To daje mi motywację do życia, napędza. Często mając problemy w życiu prywatnym, idąc do pracy nie myślę o tym, bo robię to co kocham, zapominam, bo jestem tam gdzie być pragnę. Teraz mogę pozwolić sobie na wybór zlecenia, którego się podejmę. Bardzo mnie to cieszy, ponieważ mogę robić to, co mi odpowiada i tam, gdzie się dobrze czuję. Rzadko bywam w domu, albo wracam po nocach, żeby przygotować wszystko na następne zlecenie, chwila snu i znowu w drogę. Im mam więcej zajęć, tym bardziej jestem zorganizowana. Nie pamiętam czym jest odpoczynek, ale lubię tak żyć, nawet jeśli zdarza mi się mieć wolne to spędzam ten czas aktywnie.
 
Marta: Czy ja dobrze rozumiem, przyznajesz się publicznie do pracoholizmu?  
Agnieszka: Przyznaję się bez bicia! Tak już jest w tej profesji, bez poświęcenia i wkładu ogromnej ilości pracy nie ma co liczyć na sukces. Oczywiście znajduję czas na przyjemności i najbliższych. Od czasu do czasu regeneruję siły, aby było ich co najmniej dwa razy więcej.
 
Marta: Teraz jesteś młodą, energiczną, ambitną osobą. Biegasz z jednego końca miasta na drugi, a praca zależy od ilości zleceń. Większość ludzi dąży do stabilizacji, czy myślałaś o tym, żeby się określić, znaleźć swoje miejsce w konkretnej dziedzinie?
Agnieszka: W tym momencie o tym nie myślę, wyznaczam sobie małe cele, do których dążę i osiągam je z biegiem czasu. Na pewno nie wyobrażam sobie siebie za biurkiem, robiąc codziennie to samo, w stałym miejscu i z tymi samymi ludźmi. Podczas trzeciego dnia zdjęć na jednym planie już nie mogę usiedzieć na miejscu i pragnę być gdzie indziej.
 
Marta: Największy sukces do tej pory?  
Agnieszka: Jest jeszcze przede mną. Uważam, że to, co do tej pory osiągnęłam to jeszcze za mało, żeby móc się czymś pochwalić i mówić o sukcesie.
 
Marta: Do cech Twojego charakteru koniecznie trzeba dodać skromność, ale jak to mam w zwyczaju będę upierdliwa. Może jakiś mniejszy sukces?
Agnieszka: (śmiech) Na pewno do sukcesów zaliczam osiągnięcie w ogólnopolskim konkursie makijażu vicemistrzowstwa. Startowałam z osobami, które pracują w tym zawodzie od kilku lat. To było dla mnie ogromne wyróżnienie, szok ale i motywacja do dalszej pracy. Drugim takim wyróżnieniem mojej osoby była oferta współpracy od Biura Miss Polonia i wyjazd na zgrupowanie z kandydatkami              do Tajlandii w 2009 roku, dzisiaj jesteśmy jak jedna rodzina.
 
MartaCo byś poradziła jako doświadczona koleżanka początkującym w tej branży?
Agnieszka: Muszą wierzyć w siebie, twardo realizować swoje postanowienia, nie poddawać się. Poświęcić bardzo dużo siebie i nie oczekiwać, że od razu przyjdą do nich tłumy z prośbą o współpracę. Zainwestować swój czas, swoje siły w swój talent po to , aby być coraz lepszymi specjalistami i przede wszystkim zbierać doświadczenie, bo to jest konieczne, żeby zrobić następny krok. Moim zdaniem każdy powinien mieć swój sposób na samego siebie, nie naśladować, a iść za głosem serca i robić to co czuje.
 
Marta: Agnieszko do czego dążysz? Jaki jest Twój główny cel?
Agnieszka: Oskar w dziedzinie stylizacji i charakteryzacji (śmiech), może jak będę miała 60 lat, może 80, może pójdę tam o lasce, ale może, kto wie? Świetnym przykładem jest film pt. „Labirynt Fauna” autorstwa Guillerma del Toro, który otrzymał taką właśnie statuetkę. Absolutnie aprobuję ten wybór, byłam zafascynowana tamtejszą charakteryzacją. W Polsce nie mamy możliwości zrobić takiego filmu, więc osiągniecie mojego celu może wiąże się z wyjazdem? Póki co nie chcę nic planować. Marzy mi się praca przy filmie kostiumowym, to jest coś, co nie pozwoliłoby mi się nudzić i stawiałoby przede mną coraz to nowsze wyzwania.
 
Marta: Czy jest taka osoba w Polsce, którą podziwiasz, autorytet, ktoś z kim chciałabyś pracować?   
Agnieszka: Jest taka osoba i tą osobą jest fotograf Marcin Tyszka. W moich oczach to idealista fotografii, a ja cenię dzieło doskonałe – on jest twórcą takich właśnie dzieł. Obserwuje jego prace od wielu lat i naprawdę są dla mnie idealne. To jest to, przy czym chciałabym pracować, ten styl fotografowania, który mnie pociąga i sprawia, iż zatrzymuję gazetę na tym właśnie zdjęciu, a nie na innym. Przemawia do mnie jego sposób przekazywania, byłabym zaszczycona możliwością współpracy z tym fotografem.
 
Po rozmowie z Agnieszką Rudzińską przychodzi mi do głowy jedna myśl, to największy sukces czerpać przyjemność z tego co się robi. Kiedy mówi o swojej pracy błyszczą jej się oczy, a na twarzy pojawia uśmiech. Niesamowite jest to, że na każdym zdjęciu możemy podziwiać serce wkładane w realizację projektu oraz profesjonalizm i dokładność. Miałam okazję wielokrotnie współpracować z Agnieszką, to sama przyjemność i gwarantowany świetny efekt. Osobiście uważam, że połączenie ogromnego talentu i wspaniałego charakteru czyni z niej osobę jedyną w swoim rodzaju. Agnieszka powiedziała w trakcie naszej rozmowy coś pobudzającego do refleksji ‘ Trzeba marzyć, a marzenia wypowiedziane głośno najbardziej się spełniają ’ .
 
Agnieszko portal wybieg.pl dziękuje za rozmowę i trzyma kciuki za zdobycie Oskara!
 
 
Z Agnieszką Rudzińską rozmawiała Marta Murawska
 

Agnieszka Rudzińska – dyplomowany charakteryzator/stylista, wizażysta.

(Artystyczne Policealne Studium Zawodowe ‘Studio Sztuki’)
www.agarudzinska.pl
 
 

 

REKLAMA
z dnia: 12.12.2017
top 10top 20top foto
zobacz wszystkie
Marek Gibas
2017-12-09
Szukasz oryginalnego i niebanalnego prezentu...Na Święta. Zamów już dziś Sesję,i podaruj Sesję Fotograficzną...bliskiej osobie.Tym...
więcej»
Mikolaj Bytsko
2017-10-11
Marek marecki
2017-10-07
Michael Cieply
2017-10-01
Klaudia Jabłońska
2017-09-10
kotkakla.blogspot.com
REKLAMA
REKLAMA
Wybieg na Facebook