2012-05-22 Renata Godlewska - makijaż biżuteryjny

  

Renata Godlewska wraz z siostrą Adrianną Wysocką tworzą duet ‘ BodyArt’. Wspólnie wykonują wiele projektów - osobę pierwszą w jej wypowiedzi stanowi  ‘MY’. Renata śmieje się, że tylko rodzina jest w stanie tyle ze sobą wytrzymać. Osoby, które miały okazję współpracować z Renatą Godlewską porównują ją do wiecznie rozpromienionego słoneczka. Słoneczko to jest wesołe i rozgadane. Renata zapytana dlaczego tak jest odpowiada z uśmiechem: ‘Pewnie dlatego, że wciąż jestem „uchachana”. Renata próbowała iść w wielu kierunkach - telekomunikacja, przedstawiciel handlowy i psychologia – jednak ostatecznie zwyciężyła pasja, która stała się jej głównym zajęciem.
 
Marta:  Renato miałaś wiele pomysłów na siebie. Jakich decydujących argumentów użyła pasja w walce o pomysł na Twoją przyszłość?
 
Renata:  Faktycznie interesowałam się wieloma rzeczami, jednak gdzieś tam w środku ten wizaż zawsze był, pociągał mnie i ciekawił. Kiedy chodziłam do liceum makijaż był czymś zakazanym, dziewczyny nie mogły się malować, a ich ubiór musiał być skromny. Wiadomo nie od dziś, że zakazany owoc kusi, więc jak na prawdziwego urwisa przystało, interesowałam się tym wszystkim jeszcze bardziej. Malowanie koleżanek sprawiało mi  ogromną przyjemność a tym samym dawało satysfakcję kiedy widziałam na ich twarzach uśmiech pt. ‘pięknie wyglądam’.  W głowie co rusz pojawiały się projekty strojów, pomysły na kroje. Właśnie przez ten pociąg i zamiłowanie do robienia takich rzeczy postanowiłam pójść w tym kierunku i dać sobie szanse rozwinąć ten drzemiący we mnie potencjał.
 
Marta: Może na początek parę słów o początkach. Jak one wyglądały w Twoim przypadku?
 
Renata: Na początku więcej chciałam zrobić niż mogłam. Aby wychodzić z makijażem artystycznym musiałam opanować podstawy. Nie ma odchodzenia od reguł ani awangardy bez znajomości podstawowych zasad. Podobnie jest w malarstwie - przykładem może być malarz abstrakcjonista - nikt nie może mu zarzucić, że nie potrafi narysować ładnego obrazu. Posiada takie wyobrażenie sztuki a nie inne, to jest jego wyższe ’ja’, tak widzi samego siebie i w ten sposób przedstawia swój artyzm. Właśnie dlatego zaczęłam od podstaw, żeby potem móc „kombinować”.
 
Marta: Wybrałaś się na kurs, posmakowałaś jak to wygląda i miałaś ochotę na więcej?
 
Renata:  Dokładnie tak. Pierwszym krokiem jaki zrobiłam w tym kierunku był kurs w „Akademii Stylu i Urody”. Trwał on dwa miesiące i pokazał mi mniej więcej jak to wszystko wygląda. Rozpoczęłam od makijażu podstawowego aby wyrobić sobie rękę i nauczyć się najważniejszego - jak sama nazwa wskazuje - podstaw. Stopniowo rozwijałam swoje umiejętności poprzez malowanie wszystkich znajomych mi kobiet, praktyki i nowe kursy. Tak naprawdę nieważne jest to, czy kończy się szkołę czy kurs, nie ważne jak długo to trwa. Najważniejsze jest aby ćwiczyć, pracować i wykształcić swoje poczucie estetyki tak, żeby być rozpoznawalnym poprzez to co się tworzy. Nie ma wszystkiego od razu, to zawsze musi trwać.
 
Marta: Renato kiedy słyszę Twoje imię i nazwisko przed oczami pojawiają mi się - ni stąd ni zowąd- kryształki J Zakładam, że nie jestem jedyna. jak zaczęła się przygoda z kryształami?
 
Renata: Wspólnie z moją siostrą Adrianną pracowałyśmy na targach prezentujących modę i dodatki. Naszą rolą było przygotowanie modelek do odbywającego się tam pokazu. W trakcie tych przygotowań przedstawiciele firmy Swarovski poprosili, żebyśmy wykorzystały kryształki i tym samym zaprezentowały je na wybiegu. Ich pomysłem było przyczepienie ozdób do ubrań, nasz pomysł był jednak inny - potraktowałyśmy je jako element makijażu i zdobienia ciała. Zabawa była świetna, efekt powalający, wszystkim, a przede wszystkim nam, bardzo się to spodobało. Dostałyśmy w prezencie masę kryształków i uzależniłyśmy się od nich. Tak właśnie wyglądał początek zabawy z makijażem biżuteryjnym, a zabawa ta trwa do dzisiaj. Jak jest masa ludzi, która robi to samo trzeba zrobić coś innego, żeby się wybić z tłumu. Przez to zaczęłyśmy się wyróżniać i faktycznie obie jesteśmy z tego znane.
 
Marta: Makijaż biżuteryjny to coś, co Was charakteryzuje – nie da się tego ukryć. Poza nim jest jeszcze body painting tradycyjny/ biżuteryjny. Zdradź nam parę słów na jego temat i wykorzystaniu go w Twojej pracy.
 
Renata: Body painting jest to sztuka malowania na ciele farbami, daje możliwość ubrania całego ciała makijażem. Natomiast body painting biżuteryjny jest urozmaicony brokatami, kryształami, elementami ozdobnymi – stwarza trójwymiarowy efekt i dodaje blasku. Pracuję na targach/eventach wykorzystując body painting jako atrakcję dla klientów. Możliwości jest wiele, maluję modelki na oczach publiczności jako atrakcja sama w sobie bądź modelki i grupy taneczne, które będą występowały na scenie. Ogromnym zainteresowaniem cieszą się hostessy witające gości, rozdające ulotki i promujące określony produkt. Wzbudza to podziw i kontrowersje, ale efekt jest murowany - produkt zostaje zapamiętany przez potencjalnych nabywców i klientów. Spokojniejszą formą promocji jest malowanie logo firmy na ciele zainteresowanych. Tworzę również kreatywne stroje, co daje następną możliwość urozmaicenia takich wydarzeń. Przykładowo wspólnie z Adrianną przygotowałyśmy modelki dla Salvadora Dali. Naszym zadaniem było przekształcenie dziewczyn w konkretny zapach. To było wyzwanie, każda modelka była swego rodzaju dziełem sztuki. Zrobiłyśmy im strój na kształt flakonu perfum, na ciele namalowałyśmy nuty zapachowe a one chodziły wśród gości roztaczając wokół siebie cudowną woń.
 
Marta:   Jestem pewna, że pomysł ten zrobił wrażenie i wzbudził zainteresowanie. Renato masz dużą wiedzę na temat reklamy i technik marketingowych, uczysz się tego , prawda?
 
Renata:  Tak, to prawda. Studiuję na kierunku ‘Nowoczesna promocja’ i właśnie jestem w trakcie pisania pracy pt. ‘Reklama na ciele’. Na koncie mam również specjalizację ‘Psychologia zachowań konsumenckich’ oraz ‘Reklama i PR’.  Jak widać wszystko się łączy i przeplata.  Zależy mi na tym aby wykonywać dobrze swoją pracę, a co za tym idzie - potrzebna jest wielowymiarowa i różnorodna wiedza. Świat idzie do przodu więc człowiek, żeby go dogonić, musi się uczyć i uczyć. Poza tym nie lubię ograniczać się do jednego tematu, zbyt szybko mi się nudzi, jestem otwarta na nowe pomysły i doświadczenia. Czuję się spełniona kiedy mogę się rozwijać i sama możliwość rozwoju nakręca mnie - artyści chyba tak maja (śmiech). Teraz mam okazję zabrać się za studia z prognozowania trendów –  nie ukrywam, że to bardzo mnie interesuje i  może kiedyś się skuszę.
 
Marta: Nie wiem skąd przyszło mi to do głowy, ale coś mi mówi, że się skusisz :) Z jakiego źródła czerpiesz  natchnienie?
 
Renata: Mam dwie moje wielkie miłości i muszę się przyznać, że tracę dla nich głowę. Path McGrath - rewelacyjna wizażystka, która tworzy makijaże dla Galliano, Lanvin, Gucci czy Balenciagi. Jej prace to kryształy, brokaty, kompozycje wychodzące poza oko - baśniowe, awangardowe, jedyne w swoim rodzaju . Tego nie można nazwać makijażem – to arcydzieła na twarzy.  Jest też John Galliano - szef projektantów domu mody Diora. Jego artyzm jest dla mnie wielką inspiracją. Cudowne krawiectwo
i niesamowity talent. Spod jego rąk wychodzą prawdziwe perły, każda wyjątkowa i zapadająca
w pamięć. W świecie makijażu i mody stale pojawiają się nowe trendy i nowe techniki. Człowiek się uczy, przegląda magazyny - pomysły pojawiają się nagle, nawet nie wiadomo skąd. Jest to rozwój nieustanny i chyba będziemy się uczyć do końca życia.
 
  
 
Marta: Poza tym, że inwestujesz we własny rozwój pomagasz rozwijać się innym . Doszły mnie słuchy, że wychowujesz kolejne pokolenia wizażystek.
 
Renata: Wykładam w Wyższej Szkole Zawodowej Kosmetyki i Pielęgnacji Zdrowia w Warszawie. To był mój pomysł, sama się zgłosiłam na stanowisko wykładowcy w tej uczelni. Pomyślałam, że skoro posiadam wiedzę i mam doświadczenie w tym co robię to byłoby miło się tym  podzielić z innymi. Cudowną niespodzianką jest fakt, iż Twoja praca jest skuteczna i przynosi efekty.  Moje studentki są wspaniałe, bardzo szybko się uczą i rewelacyjnie mi się z nimi pracuje. Na początku nie potrafiły dobrze trzymać pędzla, z czasem było coraz lepiej - uczyły się z zaangażowaniem przez cały semestr i na koniec okazało się, że poczyniły ogromne postępy. Widać jak bardzo rozwija się w nich talent, potrafią dobrze zastosować poszczególne produkty, zrobić coś naprawdę fajnego i profesjonalnie mówić o makijażu. Oczywiście to wszystko musi osiąść - wiedza, umiejętności – tak aby mogło iść dalej do przodu. W momencie rozpoczęcia pracy miałam za zadanie przygotować trzy dziewczyny do podjęcia wyzwania i wypróbowania swoich sił w konkursie. Miałyśmy bardzo mało czasu, ale dużo pracowałyśmy nad projektami. I co się okazało? Wszystkie przeszły proces kwalifikacji, jedna z dziewczyn zajęła pierwsze miejsce, druga została wyróżniona. Same podnoszą sobie poprzeczkę, a ja pękam z dumy kiedy mogę im w tym pomóc.
 
Marta: Jak myślisz, jesteś autorytetem dla swoich uczniów?
 
Renata: Nie użyłabym tak mocnych słów. Moi uczniowie to głównie osoby, które niewiele potrafią
i dopiero się uczą, więc normalne jest to, że imponują im moje prace. Z całą pewnością postaram się jak najlepiej przygotować ich do pracy w zawodzie wizażysty . Mam nadzieję, że wiedza, z którą ich zapoznam będzie przydatna jak wypłyną na szerokie wody.
 

  
 
Marta: W październiku zeszłego roku zdobyłaś tytuł Mistrzyni Polski w makijażu. Imponujące osiągnięcie! Uchyl rąbka tajemnicy i opowiedz nam o swoich wrażeniach.
 
Renata: Mistrzostwa te były organizowane pod hasłem ‘Karnawał w Rio’. Wymogiem kwalifikacji było dostarczenie zdjęć modelki w gotowym stroju i makijażu prezentowanym na konkursie. Nie ukrywam, że sprawiło mi to spore trudności, ponieważ czasu było niewiele, stroje bardzo drogie i trudno dostępne. Postanowiłam zrobić wszystko sama, w głowie pojawiły się kolory, zdobienia, materiały i wzór. Modelką, którą przemieniłam w brazylijską tancerkę była Amanda Mrowiec - idealna uroda do narzuconego tematu i oczywiście osoba, z którą świetnie mi się pracuje. Wysłałam zdjęcia i okazało się, że moja praca została zakwalifikowała . W dzień Mistrzostw na zapleczu sceny przygotowałam strój, ciało modelki i przykleiłam wzór z kryształków, później - już na scenie - ja i moje konkurentki miałyśmy 45 minut na wykonanie makijażu.
 
Marta: Jakie morale przed i jakie emocje po wyczytaniu werdyktu?
 
Renata: Wielokrotne uczestnictwo w konkursach nauczyło mnie tego, że lepiej na nic się nie nastawiać i tak też zrobiłam. Nie myślałam o wynikach, po prostu dałam z siebie wszystko i pokazałam co potrafię - reszta już nie zależy ode mnie. Faktem jest to, że konkursy uczą pokory, dają możliwość zorientowania się w rzeczywistości, nabrania dystansu do siebie. Ogromnie ucieszyłam się z werdyktu.
 
Marta: Widziałam prace finałowe i muszę stwierdzić, że były na bardzo wysokim poziomie - miałaś dużą konkurencję. Czym wyróżniała się Twoja praca?
 
Renata:  Odpowiedź jest bardzo krótka – kryształkami :)
 
Marta: No tak, kryształki! :) Tytuł, który uzyskałaś pozwolił na uczestnictwo w Mistrzostwach Świata w makijażu. Zeszłoroczny konkurs zwyciężyła Polka, czułaś presję związaną z tym faktem?
 
Renata: Byłam na Mistrzostwach Świata w makijażu w Dusseldorfie, niestety nie zajęłam żadnego miejsca na podium. Nie nastawiałam się i przynajmniej się nie rozczarowałam. Oczywiste jest to, że chciałam obronić to mistrzostwo, więc przygotowywałam się jak tylko mogłam. W mojej głowie powstawały co chwilę nowe pomysły, kreacje i połączenia kolorów. Bardzo cenię sobie uczestnictwo w tym wydarzeniu, ponieważ zobaczyłam zupełnie inny format targów kosmetycznych i mistrzostw oraz miałam możliwość podpatrzeć jak pracują najlepsi wizażyści z całego świata. To było ciekawe doświadczenie w moim życiu.
 
Marta: Konkursy dają możliwość sprawdzenia swoich umiejętności na tle konkurencji? To  skłania Cię do brania udziału w takich wydarzeniach? 
 
Renata: Dokładnie chęć sprawdzenia siebie i potwierdzenia umiejętności. Jest to świetna zabawa
i możliwość doskonalenia warsztatu. Malowanie pod presją czasu oraz stres, który temu towarzyszy szczególnie polecam osobom potrzebującym dużo czasu na wykonanie makijażu. Dzięki startowaniu w takich ‘wyścigach’ wyrabiamy rękę. Zaczęłam w 2008 roku i na początku nie wiedziałam z czym to się je. Chciałam się sprawdzić na tle konkurencji oraz pokazać makijaż biżuteryjny, gdyż nie był rozpowszechniony. Jest to z pewnością możliwość prezentacji samego siebie i okazja do poszerzenia kontaktów z ludźmi z branży. Na każdym konkursie dowiaduję się czegoś nowego i coś odkrywam, więc jak najbardziej polecam.
 
Marta: Jak wygląda procedura kwalifikacyjna i organizacja takich konkursów?
 
Renata: Każdy konkurs ma motyw przewodni więc przygotowana przez nas praca musi obejmować podaną tematykę. Wybieramy odpowiednią modelkę pasującą do tematu oraz decydujemy się na określony wizaż i stylizację. To wszystko musi zostać złapane w obiektywie fotografa i przesłane do organizatorów. Jury ogląda projekty wszystkich kandydatek i wybiera poszczególne z nich, które zrobiły największe wrażenie. Podczas samego konkursu na zapleczu możemy przygotować strój, fryzurę , ewentualnie ciało modelki. Na scenie wykonujemy makijaż w czasie 45-60min, w zależności od konkursu. Ważne jest to, żeby wybrana przez nas modelka miała charyzmę i urok osobisty, ponieważ na sam koniec przewidziane są prezentacje prac, które zostały wykonane. Po prezentacji jury się naradza i wybiera najlepszych.
 
Marta: Dziękujemy za tak wiele cennych informacji na ten temat, z pewnością ktoś zrobi z nich pożytek. Renato co cenisz w ludziach, z którymi pracujesz, a co Cię drażni?
 
Renata: W ludziach, z którymi pracuję cenię charyzmę, otwartość, jasność wypowiedzi i oczekiwań, a przede wszystkim te iskierki w oczach świadczące o ogromnej pasji do tego co robią. Hmm… co utrudnia mi pracę? Brak poszanowania czasu, kiedy umawiamy się na termin to choćby się waliło i paliło to realizujemy wyznaczone cele, a kiedy mamy się spóźniać to umówmy się, że spóźniamy się wszyscy i będzie dobrze (śmiech). Irytuje mnie również gdy ktoś ma przerośnięte ego, ciężko mi się pracuje z takimi osobami. Tak ogólnie bardzo lubię ludzi i skupiam się na ich zaletach, bynajmniej bardzo się staram.
 
Marta: Jakieś rady dla mniej doświadczonych wizażystek?
 
Renata: Tak, jak najwięcej pokory oraz dystansu do siebie i do swoich prac. Najgorsze co może być to myśl o tym, że jest się najlepszym. Jest niebezpieczna, bo zatrzymuje rozwój artystyczny i zabiera ten cel, którym zawsze ma być możliwość bycia jeszcze lepszym niż jest się aktualnie.  
 
Marta: Renatko teraz prosimy o szczerość .Co myślisz o portalach typu wybieg.pl ?
 
Renata: Takie portale są jak najbardziej potrzebne! Pozwalają pokazać się światu, promować się, zademonstrować twórczość i umiejętności, którymi dysponujemy. Ułatwiają współpracę i kontakty, a jest to niesamowicie ważne. Pamiętam czasy kiedy tego wszystkiego nie było - znalezienie osób chętnych do wspólnej nauki, pracy i tworzenia projektów, to było nie lada wyzwanie. Dzięki takim portalom mamy przegląd ludzi z branży, możemy podejrzeć swoją konkurencję, wybierać z kim chcemy podjąć współpracę, a z kim nie, łączyć się w zespoły i uczyć się od siebie wzajemnie. To warunkuje postęp w naszej branży.
 
Marta: Miło to usłyszeć, staramy się jak możemy, żeby nasz serwis dał Wam jak najwięcej możliwości. Renatko tak na koniec rozmowy powiedz jeszcze co nowego i jakie plany na przyszłość?
 
Renata: Zostałam redaktor naczelną pisma ‘ MAKE-UP trendy’. Jest to nowy branżowy kwartalnik kierowany do makijażystów i charakteryzatorów. Zachęcam do zapoznania się z treścią i mam nadzieję, że się przyjmie i spodoba. A w planach otwarcie wspólnie z Wyższą Szkołą Zawodową Kosmetyki i Pielęgnacji Zdrowia w Warszawie profesjonalnych studiów podyplomowych z zakresu wizażu. Jestem na etapie pisania programu autorskiego.
 
  
 
Renata Godlewska twierdzi, że ciekawość świata oraz upierdliwa wytrwałość w dążeniu do rozwoju, pozwalają jej na rozwijanie swojego rzemiosła artystycznego. Jest bardzo  ciepłą osobą, której talent i pasja wzbudzają podziw oraz szacunek do każdego wykonanego przez nią projektu. Praca z Renatą to miło spędzony czas z dużą dawką dobrego humoru oraz satysfakcja z dobrze zainwestowanego czasu.
Uwaga! Panie i panowie, można się od niej zarazić optymizmem i uśmiechem, jak to się mówi od ucha do ucha, czego wam serdecznie życzę.
 
Wybieg.pl życzy Renacie Godlewskiej jak najwięcej upierdliwości w jej  wytrwałości J Dziękujemy za rozmowę i życzymy dalszych sukcesów!
 
Marta Murawska

 

REKLAMA
z dnia: 23.08.2017
top 10top 20top foto
zobacz wszystkie
Klaudia Kozieł
2017-07-20
Biorę udział w konkursie proszę o głosy!! Wyślij SMS „11” na numer telefonu 794 963 600! ...
więcej»
Żaneta Cierpka
2017-07-04
Poszukiwana/y fotograf z Kalisza bądź Ostrowa Wlkp. Tfp :-)
Anna Dziadosz
2017-06-09
Poszukuję modelek do sesji plener/architektura. Zajmuję się fotografią portretową oraz plenerową, obecnie szykuję małą kameralną...
więcej»
derefi ..
2017-06-07
Wielkopolska, czerwiec - letni portret/sylwetka w formie edytorialu, zapraszam na strzelanie doświadczone, naturalne modelki z lekkością...
więcej»
Jarek Piasecki
2017-06-05
modelka do sesji TFP poszukiwana! Kuj-Pom
REKLAMA
REKLAMA
Wybieg na Facebook